Wszystko staje się niedorzeczne. Znowu nieprzespana noc. Panika, kolejny atak- brak tabletak, które ulżyłyby mi w moim lęku, ukoiły stargane nerwy i pozwoliły mi zasnąć w spokoju i wyciszeniu. Niestety nie wyszło... Jak zawsze zresztą- w moim życiu nic mi nie wszystko. To,co mam to przypadek; moje plany nigdy się nie sprawdziły- nigdy nie mogłam sprawić, by stały się rzeczywistością. Zawodzę na całej linii i to od wielu lat. Do póki żyłam w swoim świecie czułam się bezpiecznie i byłam szczęśliwa- te pare chwil prawdziwego szczęścia, to wszystko dawało mi siłę. Teraz czuję ciągły lęk, czuję strach jakiego nigdy nie czułam przez tyle lat życia w tym mrocznym lochu, który zwie się "mój" dom. Mieszkałam w nim pełna trwogi i niepewna kolejnego dnia. Mój kat pastwił się na tych drobnych chwilkach radości, które mi pozostały i, których nie udało mu się mi odebrać. Mój ojciec, mój kat- jak można zmuszać swoje dziecko do takich rzeczy?! Kazać siebie nienawidzić?! Nie potrafię nienawidzić swojego ojca- kata, z którym musiałam żyć 20 lat... z którym moja mama zmarnowała 21 lat... Nie potrafię, nie chcę go nienawidzić,ale nie jest to takie łatwe. Wszystko zabija. Zawsze nie szczędził słów krytyki, krytyki, która tak bardzo boli, bo jest niesprawiedliwa. Nic go nie obchodziło, tylko on sam- egoista.

Witaj w moim świecie, drogi czytelniku; świecie gdzie co dzień pada słony deszcz, gdzie słońce znika za kurtyną pełną przekleństw, fizycznego i psychicznego martretowania- nigdy dość. Mój kat, ciągle czuje pociąg, gdyby mógł w swojej furii zabiłby, ale jest zbyt 'honorowy'- dziwny umysł jego, zaprawdę jest. Kim się stałeś, drogi ojcze? Kim byłeś? Skąd w Tobie tyle zła i tyle smutku? Napisałabym Ci list: "Ojcze, wybaczyłam Ci! Wiedz jednak, że nigdy nie zapomnę..." Widziałabym Twoją twarz, jak się zmienia i wykrzywia w złości... Nie chcesz dopuścić do siebie prawdy... Boisz się samotności, widzę to, ale nie potrafisz zatrzymać przy sobie ludzi- wręcz przeciwnie, odstraszasz każdego, kto okaże Ci choć trochę uczucia. Oczy pięką od spalenizny, od łez, od bólu, od smaku krwi... Halo, ojcze, obudź się i zrozum, jak wiele wyrządziłeś nam zła! Czy my, dzieci Twoje i Twoja żona, czy zrobiliśmy Tobie coś, że tak nas nienawidzisz?! Powiedz, dokąd nas to zaprowadzi? Marzę, by się pewnego dnia obudzić i poczuć, że jestem wolna; że uwolniłam się od tego koszmaru... wiem jednak, że nigdy to nie nastąpi- to piętno na całe życie... Gwałt na moim przeznaczeniu. Los ślepy dał mi Ciebie za kata, a ja nie chcę Cię nienawidzieć, nie chcę pamiętać o tym, co mi kiedykolwiek zrobiłeś, co zrobiłeś moim bliskim- nie chcę nic pamiętać... Niestety pamięć kapryśna jest i gdy myślałam, że się z tym uporałam, poddała mnie kolejnej próbie- przypomniała moje życie, jakim było zanim zamieszkałam we Wrocławiu... Poległam.

* Zapraszam na recenzje książkowe: tutaj
* Kto pyta nie błądzi, więc może jednak zapytasz?
W pełni anonimowo! tutaj
A z okazji Dnia Mamy:

Za miłość, za dobroć, za czułe spojrzenie,
Za troskę, opiekę i zrozumienie,
Za czas radości i wspólnej zabawy,
Za wsparcie i długie szczere rozmowy,
Za wiarę we mnie gdy inni zwątpili
Za Twa nadzieje, gdy inni tracili.
Dziękuję za wszystko co dajesz mi mamo,
Za to, że jesteś - niezmienna tak samo -
w swoim matczynym uczuciu kochana,
zawsze serdeczna, zawsze oddana.
Powtarzać bez końca więc Tobie chcę:
Mamo, Mamusiu ja kocham Cię.
* * *
Psst:
+ adam_lambert_-_whataya_want_from_me