Sama już nie ogarniam mojego życia... Po moim powrocie z Mazur (wróciłam pierwszego września) wszystko miało taką cudowną barwę- niemal że lukrową. Było tak miło, w związku wszystko mi się układało, on mnie rozumiał ja jego. Tony miłosnych uścisków i pięknych słów. Był po prostu przy mnie jak nigdy. Potem (wczoraj i przedwczoraj) znowu coś zaczęło się psuć- mój humor siadł. Wiedziałam, że kiedyś skończy się ta sielanka, miałam tylko nadzieję, że nie tak szybko. Mimo kolejnej kłótni jest dobrze. Zaczynamy się docierać w tym nowym miejscu. Już niedługo wszystko zmieni się na lepsze, wiem to :)
Dużo ostatnio czytam, na moich Mazurach przeczytałam cztery powieści w ciągu zaledwie 11 dni! To, jak na razie mój rekord po strasznie długim czasie... Nie wiem czemu, ale w tym mieście nie mogę się skupić- inaczej ciężko mi cokolwiek przeczytać. Po prostu uwielbiam rozumieć książki i analizować je na bieżąco.
Szkoda, że początek września powitał nas tak okropną pogodą, ciągle tylko marznę! Brrr.
Wczoraj upiekłam ciasto- tak tak, pierwsze od niepamiętnego czasu. Na szczęście udało się je przygotować jak należy bez miksera itp. :)
I nareszcie mogę słuchać tego, czego chcę i nikt mi nie mówi, bym wyłączyła ten "szajs" :P
Czuję się wolna. Tak po prostu. Mimo, że moje szczęście często mnie opuszcza, jest dobrze. Nie mam na co narzekać :)
Tęsknię zaklęta w marmur moich dawnych marzeń...
***
A tu można przeczytać część z mojej wielkiej zamaszystej szuflady wierszy.
Wiersze mojego autorstwa, strona cudownej Julii ;*
A tu mój profil na stronie Julii ;*
recenzje książkowe || recenzje filmowe || pytania || lastfm || blogspot || filmweb || my anime list
RE EDIT. GODZINA 18:38
Tak, zmieniłam szablon- nie mogłam się powstrzymać :) Mam nadzieję, że jest czytelny? :D
+ demi_lovato_-_remember_december.mp3
Bye ;*