Wróciłam na moje piękne Mazury. Podróż pociągiem dłużyła się, w końcu jednak te 8 godzin jakoś udało mi się przeżyć. Ludzie w pociągu zamartwiali się nad powodzią, która niechybnie do Wrocławia powoli doszła ;( Przynajmniej na jego obrzeżach... Boję się, bo nie wiem czy wrócę do Wrocławia na egzaminy za tydzień ;< Boję się,że woda zaleje tory kolejowe! Już jak jechałam to widziałam wały przeciwpowodziowe, które mają chronić tory,ale jak będzie nadal tak padać... jakaś masakra w ogóle. W życiu bym nie przypuszczała,że coś takiego się może powtórzyć po tej powodzi z 1997 roku ;(

Na szczęście mój laptop jest już w domu <333 Szkoda tylko,że ta pogoda jest taka paskudna... A Mazury są teraz takie piękne... Pozostaje mi tylko czytanie! Ostatnio założyłam sobie (w końcu!) kartę w bibliotece na wrocławskim rynku, gdzie mój misiek już kartę miał. I złowiłam np. "Cień wiatru" Carlosa Ruiza Zafona oraz "Przerwaną lekcję muzyki" Susanny Keysen <333

Nie lubię mojego rodzinnego domu- tu zawsze jest wojna: moja babcia żałuje grosza mojej siostrze ciotecznej, nawet soku czy herbaty jej żałuje, bo nie lubi tej rodziny, bo jak ona to ujmuje-'to chlejusy' :( Ale moja siostra cioteczna, Daria przecież nie jest temu winna,że matka ich zostawiła przeszło rok temu i ciągle pije, a ich ojciec pije odkąd pamiętam ;( Wojna o to,że mój ojciec ma kochankę i,że się rzuca i bije wszystkich, nawet moją 84-letnią babcię :( Wszystko w tym domu jest złe, nie takie jakie być powinno. Ojciec zawsze mówił,że jestem gruba, że głupia- nigdy się nie chamował nawet przy ludziach z zewnątrz... To jest horror jakiś :(

Zafascynowana jestem poezją Johna Keats'a, przykładem może być wiersz pod tytułem, dość tajemniczym: "Jasna gwiazda"
Bright star, would I were steadfast as thou art--
Not in lone splendour hung aloft the night
And watching, with eternal lids apart,
Like nature`s patient, sleepless Eremite,
The moving waters at their priestlike task
Of pure ablution round earth`s human shores,
Or gazing on the new soft-fallen mask
Of snow upon the mountains and the moors--
No--yet still steadfast, still unchangeable,
Pillow`d upon my fair love`s ripening breast,
To feel for ever its soft fall and swell,
Awake for ever in a sweet unrest,
Still, still to hear her tender-taken breath,
And so live ever--or else swoon to death.

Muszę zrobić wiele, zabrać papiery z mojego Ośrodka zdrowia, zapłacić wrocławskiemu MPK mandat, bo w sumie złapał mnie i mojego lubego jak się śpieszyliśmy na pociąg wczoraj... Trudno. Muszę pouczyć się na egzaminy i w ogóle. I jeszcze muszę pracę znaleźć!
To by było chyba na tyle!
xoxo